Design by
Kosi for
Music: "La Mesita de Noche"
By DodatkiBlogowe
Pic from cuperix
Linki
Archiwum
Księga
gości
i jestem...
Dawno nie pisałam.Ilekroć próbowałam zawsze znalazło się coś ważniejszego.To takie dziwne uczucie powrócić i pisać...
Pozmieniało się.Czy jest dobrze?!Zależy.
Dalej czegoś mi brak,czuję niedosyt.Za oknem coraz cieplej,ludzie się weselą,radują,kochają... A ja?! Ja idę przed siebie.Jest czas kiedy się raduję i czas kiedy gorzko płaczę.Tak to już jest.
Jest osoba z którą mogę się moim szczęściem i smutkiem dzielić,mężczyzna.Kolejny w moim życiu, lecz jedyny prawdziwy.Prawdziwy spośród wszystkich nijakich.
Ojciec się nie odzywa.Ma kolejne dziecko,kolejną kobietę.Pełno we mnie żalu,nienawiści do niego, ale i tęsknoty,smutku.Dzięki niemu łatwiej mi jest ponosić jakąkolwiek klęskę,bo nic nie jest okrutniejsze niż zachowanie właśnie jego,bydlaka.
Detoks?Miał być,miałam to zostawić.Nie potrafię.Rzadziej bo rzadziej,ale coraz mocniej się truję.Biorę bo nie potrafię odstawić?Biorę bo zapominam wtedy o całym świecie,jestem wolna i "szczęśliwa"(jeśli tak to można nazwać)? Nie wiem.Głupia odpowiedź.Ale naprawdę nie wiem.I nie mam zamiaru dochodzić do tego dlaczego biorę.Bezsensu.
To na razie tyle.Pozdrawiam.
ogrod-wspomnien 2007-05-26 16:36:17
skomentuj (4)
i jestem...
Dawno nie pisałam.Ilekroć próbowałam zawsze znalazło się coś ważniejszego.To takie dziwne uczucie powrócić i pisać...
Pozmieniało się.Czy jest dobrze?!Zależy.
Dalej czegoś mi brak,czuję niedosyt.Za oknem coraz cieplej,ludzie się weselą,radują,kochają... A ja?! Ja idę przed siebie.Jest czas kiedy się raduję i czas kiedy gorzko płaczę.Tak to już jest.
Jest osoba z którą mogę się moim szczęściem i smutkiem dzielić,mężczyzna.Kolejny w moim życiu, lecz jedyny prawdziwy.Prawdziwy spośród wszystkich nijakich.
Ojciec się nie odzywa.Ma kolejne dziecko,kolejną kobietę.Pełno we mnie żalu,nienawiści do niego, ale i tęsknoty,smutku.Dzięki niemu łatwiej mi jest ponosić jakąkolwiek klęskę,bo nic nie jest okrutniejsze niż zachowanie właśnie jego,bydlaka.
Detoks?Miał być,miałam to zostawić.Nie potrafię.Rzadziej bo rzadziej,ale coraz mocniej się truję.Biorę bo nie potrafię odstawić?Biorę bo zapominam wtedy o całym świecie,jestem wolna i "szczęśliwa"(jeśli tak to można nazwać)? Nie wiem.Głupia odpowiedź.Ale naprawdę nie wiem.I nie mam zamiaru dochodzić do tego dlaczego biorę.Bezsensu.
To na razie tyle.Pozdrawiam.
ogrod-wspomnien 2007-05-26 16:23:23
skomentuj (0)
Odżyłam...
Pomału, potulnie, próbuję podnieść się na kolana... Do pełnie wyprostowanych pleców wciąż mi daleko. Czuję, że odżywam, stopniowo, po kawałeczku... Nie wdycham już popiołu ani kurzu spod ludzkich stóp.
Jestem... a to najważniejsze. Jestem i chcę być! Choćby me serce w kawałeczkach przestraszone pochowało się po kątach, wiem, że jest ktoś, kto je pozbiera. Od najmniejszych fragmencików i poukłada je w jedną całość... jak wieczną układankę.
ogrod-wspomnien 2007-02-07 13:55:03
skomentuj (2)
**** krzyczę, wołam, plamię
...ktoś mnie o przyjażń zapytał
niewątpliwie susznie spytał.
Co to jest ? trudne pytanie
czy to człowiek z którym jesz śniadanie
czy to anioł twojego życia
czy pomaga ci w trakcie picia
Tak trudno na pytanie zadane odpowiedzieć
A jednak to wszystko powinno się wiedzieć
Przyjaciel czy wróg ? Oni w sobie jedni?
Czy to co jest było w mojej przepowiedni
Więc co to ta przyjaźń ? Ból czy radość
Czy każdy przyjaciel ma dość
Ilu przyjaciół mieć można
Czy przyjaźń to inaczej piłka nożna
Tam kopiesz po kostakch
w przyjażni po drobnostach
A jednak przyjażń w kilku jest słowach
Czuć ból i smutek - to ta jedna mowa...
Dlaczego najbardziej zawodzą nas ci, którym ufamy?!...Zawiodłam się na najlepszej i najbliższej mi dotąd osobie... Uwierzcie mi, nikt nie chciałby zostać w taki sposób potraktowany...
Złość, poniżenie, gorycz, smutek, płacz, samotność... ;( Nieszczęsna samotność..
***
...choć w tłumie staniesz i krzykniesz : "tato!"
Obróci się milion głów
Ty jedna znajdziesz ojca
Bez zbędnych słów...
Przyjechał, przyjechał tak dawno niewidziany przeze mnie ojciec, powód - moje urodziny?!CIekawe wytłumaczenie przyjazdu,ale dziękuję...
Lotnisko, godzina opóźnienia, przylot, wyjście...
niestety tylko marnie sztuczne
-Witaj skarbie...
Tyle słów z Nim zamieniłam... W drodze z lotniska do domu spytał;
- i jak tam w szkole?
- aaa w porządku, tato...
W porządku? Ogólnie do dupy... Mam już dość - rozumiesz?! wolałam jednak odpowiedzieć tak jak odpowiedziałam, przynajmniej pierwszego dnia obyło się bez zbędnych kłótni...
Podwiózł mnie pod dom...
- Pozdrów matkę, odezwę się jutro kochanie...
Jutro? aaakurat, ale przynajmniej wydusił z siebie kilka pustych słów, by sprawić dobre wrażenie...
Kocham GO, tak bardzo kocham... Tęsknie i mam ochotę by w tej chwili znaleźć się w Jego ramionach i poczuć się jak taka mała dziewczynka, mała grzeczna córcia...
Muszę się wygadać komuś, podnoszę słuchawkę, chcę wykręcać numer i ... przypominam sobie,że nikogo przecież nie mam... To przykre, więc okrywam się starym, ciepłym kocem i biorę ze sobą wielki słoik Nutelli, siadam przy kominku i rozmawiam sama ze sobą...
Pomaga?! Definitywnie NIE, ale cóż
ogrod-wspomnien 2006-09-16 18:48:46
skomentuj (3)
...............TOO CLOSE TO LEAVE...............
Dużo się pozmieniało od ostatniej notki...
Fakt, zaniedbałam, nie pisałam...
Brak czasu? Wakacje? Myślę, że tak...
Otoż jakiś tydzień temu wróciłam z porządnego wypoczynku... Wypad z mamą do Grecji uważam za udany... Oddalenie od rzeczywistości... tego było mi trzeba, jak każdemu... Zero problemów, stresów i całego tego obrzydłego miasta...
Niestety urlop dobiegł końca i powrót do rzeczywistości... szarej, nudnej rzeczywistości...
Poza tym mam kogoś... Kogoś kogo uważałam i nadal chyba uważam za drugą połówkę, za człowieka z którym byłabym gotowa spędzić moje dalsze życie...
I nie uważam, że przesadzam...
Byłoby dalej pięknie gdyby nie fakt, że ten człowiek się zmienił... Dalej kocham, całym sercem... Staram się jak mogę, ale mam wrażenie, że ciągle coś robię źle...
Boję się zaufać... przez ojca? przez wcześniejsze świńskie traktowanie ze strony facetów? oo tak...
Spędzony czas z Nim to teraz same kłótnie, problem w tym że te kłótnie są bezsensowne... kłótnie tak naprawdę o jakieś pierdoły...
Ciągłe obwinianie mnie... ale przecież ja się staram, kocham...
Mam już powoli wszystkiego dość...
W domu ciągłe kłotnie z matką, poza domem kłótnie z Nim, samotność, brak osoby której tak naprwdę można zaufać, tłumienie w sobie swych emocji i myśli, brak ojca, brak kasy, ucieczka przez narkotyki, papieros, brak konkretnych zainteresowań, kończące się wakacje, słabość, odrzucenie, błedy jakie popełniam, myśli samobójcze, życiowy pech... --> To doprowadza mnie do wewnetrznej destrukcji...
i może ktoś z Was pomyśli, że jestem następną dziewczyną której świat się kończy z błahego powodu, ale wierzcie lub nie - nie jest tak...
Leczyłam się, lecze się nadal (tylko z uwagi na prośbę matki) - nie myślcie że jestem też zeschizowana całkiem, ale ona się martwiła i wolała bym poszła :/
Uznała, że jestem słaba jak roślinka, że brak we mnie, jak dawniej tej siły, dążenia do swych wybranych celów i boi się, że kolejny podmuch wiatru i ta roślinka się złamie...
--- Tak mamuś, teraz to i ja sama się tego boję...
ogrod-wspomnien 2006-07-25 12:39:44
skomentuj (5)
Całkiem z innej beczki...
Zostawił nas...
wyjechał...
Mowa o moim ojcu...
Mam do niego ogromny żal za to że tak to wszystko wyszło, za to że nie był fair wobec mojej matki i wobec... wobec mnie i siostry...
Ale pomimo to jest najlepszym ojcem na świecie, kocham go całym moim sercem...
i już tęsknię... tęsknię tak bardzo...;(
Już nie mam sił płakać, nie amm sił znosić tych wszystkich problemów, ciągłych kłótni... Ale brak mi go tak bardzo...
Wiem że na zawsze zostanie w moim sercu... Na zawsze zostanie moim tatą do którego mogłam się przytulić gdy było mi źle... który mnie zawsze rozumiał i wspierał...
****
W mej głowie zadaję sobie tylko jedno pytanie - Dlaczego?!...
i wiem że ta notka jest kompletnie inna niż pozostałe, wiem że trudno jst tu cokolwiek zrozumieć, ale piszę to zapłakana i to o czym w danej chwili myślę...
****
Boję się, że ta rozłąka źle wpłynie na moją psychikę...
To było przed dosłownie godziną...
Odprowadziłam go na lotnisko, myślałam że będę twarda, że popłacze sobie w samotności... ale nie potrafiłam...
Płaczę do teraz...
To były całkiem inne święta od pozostałych... bo nie w komplecie, bo on musiał się wyprowadzić, bo musiał dzwonić by umówić się z nami na spotkania, bo...
a jeszcze teraz wyjechał tak daleko...
będzie mieszkał za oceanem...
będzie zarabiał by kupić dom w którym sie spotkamy i znowu będziemy razem cieszyć się każdą chwilą... OBY ;(;(
****
To na tyle...
Aż mi ulżyło, poczułam małą ulgę...
Mogłam napisać to wszystko, bo nikomu nie chcę zrzędzić o tym... "Przyjaciele" (tak ci zakłamani ludzie) mają swoje "sprawy"... Ach...
Boże miej go w swej opiece...
Nie pozwól żeby mu się coś stało!!;(
Bądz przy nim... bo ja nie moge...
[płacz] ... [ogromna rozpacz] ...
ogrod-wspomnien 2006-04-17 16:57:14
skomentuj (16)
Czy wierzycie w cuda?Czy ja wierze?Nie wierzylam... do dnia dzisiejszego...
Zostalam zaproszona na ognisko (takie ognisko z "przyjaciolmi")!Wachałam sie przez dlugi czas czy isc,czy chce widziec GO,czy chce znowu siedziec w towarzystwie ludzi ktorzy tak naparwde udaja kogos kim nie sa?ale poszłam... i początkowo siedzialam wpatrujac sie w ognisko, ktore przygasalo... Nie chcac slyszec tych przechwalajacych sie osob i ich klamstw na ich wlasny temat postanowilam isc po jakies galezie...
Schylilam sie po jakies grube i ciezkie badyle uslyszalam glos, glos bardzo dobrze mi znany... JEGO glos:
JA: [pomijajac to ze cala az zadrzalam a w oczach pojawily mi sie lzy, wymamrotalam cos] a myslalam ze tylko ja jestem dziwna, tylko mnie draznia te przechwalki osob z wygorowanymi ambicjami...
ON: wydaje mi sie ze raczej jestes jako jedyna - prawdziwa z posrod tych ludzi..
JA: [westchnelam]
ON: moze to nie chwila na moje osobiste sugestie ale... ale przepraszam Cie za moje wczesniejsze zachowania!Bylem chyba oslepiony tymi zaklamanymi osobami, sam chcialem byc jak oni, a przez to przeoczylem tak wiele...
JA: wiele?! tzn?!
ON: moze to sie wydawac smieszne ale przeoczylem szczescie, ktore bylo przy mnie tak blisko, tym szczesciem...
Nagle przyszla JEGO siostra oferujac nam Johnn'y Walkera... odmowilismy po czym nie wiem czemu wrocilam do grona "klamcow"... Przez cala noc spedzona tam, siedzac na przeciw NIEMU i spogladajac od czasu do czasu w JEGO oczy probowalam zrozumiec jego slowa i analizowalam wszystko powoli...
Kolo 3 zwijalismy sie juz do domow... Towarzycho rozbawione po kilku mocniejszych - szalalo cala droge... Ja szlam z tylu, a daleko za mna w samotnosci szedl ON... czulam jego wzrok na moich plecach... Zastanawialam sie czy poczekac czy isc udajac ze nie ma go za mna... :/ i tak szlam udajac ze go tam nie ma...
Zasypialam kiedy obudzil mnie dzwiek na mojej komorce... dostalam wiadomosc- mysle ŁAŁ ktos o mnie mysli:/ [ironia]
Czytam... sms od NIEGO [ŁAAAAAŁ],tresc:
dotarły do ciebie
wszędzie tam, gdzie jesteś,
niezależnie od tego, co akurat robisz... Moje szczescie to ty..."
i co teraz... boje sie, naparwde sie boje...
NO COMMENTS ;(
ogrod-wspomnien 2006-04-13 16:32:59
skomentuj (6)
2007
maj
luty
2006
wrzesień
lipiec
kwiecień
do pobrania...
† ...Szablony + dodatki na bloga...
† Myśli w słowach ukryte...
do poczytania...
† Króliczek
† Melcia:*
† Aenigma
† Dlaczego-go-kocham....